Z autobusu "wyciekło" grono nastolatek, dziewczyn w moim wieku ( ponad 20 lat ). Wszystkie stanęłyśmy na ogromnym placu. Po chwili ku moim oczom pojawiło się 4 przystojniaków.
- Witajcie, kochane Rushers! - wykrzyknęli chłopcy.
Tak, to był obóz z Big Time Rush. Chłopcy podzielili nas na grupki. Ja byłam w grupie, w której przewodniczył Logan Henderson. Zwołał grupkę dziewczyn na bok. "Przeleciał" palcami po swoich ciemnych włosach. Jego ciemne oczy "liczyły" dziewczyny stojące przed chłopakiem. Ja stałam na samym początku i patrzyłam w jego czekoladowe oczy.
- Jest was 10. Mało. Więc tak. Wy, kochane - pokazał na dziewczyny - mieszkacie w tamtym budynku. Ja też w nim mieszkam, zaraz was podzielę do pokoi.
Henderson zaprowadził nas do pokoi. Wieczorem było ognisko, gdzie wszyscy mogliśmy się poznać. Ja byłam jako jedyna chętna do pomocy przy rozstawianiu. Przyszłam za wcześnie, więc chodziłam po całym placu podśpiewując " Time of our life".
- Ładnie śpiewasz.
Usłyszałam znajomy głos. Odwróciłam się i zobaczyłam Logana.
- Jeju. Długo tu stoisz?
- Dosyć długo, by posłuchać Twoich śpiewów - roześmiał się. - Chodź po drewno na ognisko.
Rozmawiałam z nim jakby z kumplem, nie tak jak dziewczyna spotyka swojego idola. Trochę nam się zeszło przy noszeniu drewna. Podczas ogniska tak jakby nie było tego spotkania. Ale jednak nie. Kendall Schmidt wymyślił,że będzie taka rywalizacja. Każdy z chłopaków miał wybrać dziewczynę która zaśpiewa z nim. A kogo wybrał Henderson? Mnie.
- Logan, ale ja nie dam rady! - zaciągnęłam go na bok.
- Veronika - *jezu zapamiętał moje imię* - słyszałem jak śpiewasz. Dasz radę. Wierzę w Ciebie, kochana.
- Zrobię to dla Ciebie i dla innych Loganators.
Oczywiście, musiałam zaśpiewać "Time og our life". Wygraliśmy. Wszyscy się cieszyli, najbardziej Logan, który co chwile podrzucał mnie do góry. Wróciliśmy do budynku. Miałam wchodzić do pokoju,ale zawołał mnie Logan. Poszłam do jego pokoju.
- Chciałeś coś?
- Chciałem pogratulować..i pogadać.
Logan usiadł na łóżku a ja obok niego.
- Skąd ty w ogóle jesteś? - spytał.
- Z Polski, dokładniej z okolic Warszawy.
- Ja też tak jakby jestem z Polski.
- Nie musisz mówić, wiem o tobie wszystko.
Po co Loganowi to, skąd jestem? Cały wieczór ze mną rozmawiał,teraz takie pytanie...
- Logan, a po co Ci to skąd jestem?
- Po nic, tak się pytam.
Nagle zrobiło się cicho. Patrzyłam w czekoladowe, świecące oczy Logana. On patrzył w moje. Pochylił się na de mną... pocałował! Po chwili jednak ja nie wytrzymałam i odskoczyłam, uciekłam do pokoju. Nie rozmawiałam z nikim.
*Następny dzień,rano *
Słyszałam pukanie do drzwi. Wychyliłam się z za kołdry i zobaczyłam, że Logan wchodzi do pokoju.
- Wstajemy. Śniadanie będzie w hali obok.
Spojrzał na łóżko gdzie spałam. Gdy tylko wyszedł z pokoju szybko wyszykowałam się i poszłam na dwór przed hale. Zobaczyłam Logana. Przecież nie będę uciekać.
- Hej, Logan.
- Cześć. Myślałem, że się do mnie nie odzywasz.
- Nie miałam. To trochę dziwne, jak całujesz się z Idolem.
- Oj tam. Nie ważne.
- Ale to będzie najważniejszy dzień mojego życia, nie tak jak u Ciebie...
- Nie marudź. Za śliczna jesteś na bycie marudą.
- Śliczna?
- Tak. Chodź, bo nie zdążymy.
Poszliśmy. Po śniadaniu były jeszcze warsztaty muzyczne. Logan wtedy zachowywał się jakby mnie nie znał.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że spodoba wam się moje opowiadanie :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz