Batman Logo

wtorek, 6 stycznia 2015

14. Maslow, zadzierasz z niewłaściwą osobą.

*Logan*
Patrzyłem przez okno na oddalającą się sylwetkę Veronici. Około miesiąca spędze z nimi. Eh.
Gdy dziewczyna zniknęła z moich oczu, usiadłem na kanapie obok Carlosa.
- Zauważyliście - zaczął James. - Odkąd Logan poznał Veronice ostro się zmienił?
Ja? Zmieniłem się? Haha, może jeszcze na gorsze, Maslowie.
- Z Carlitem było tak samo - Kendall wskazał palcem na Carlosa.
Przewróciłem oczami. Temat sobie znaleźli! To chyba moja sprawa, czy się zmieniłem. Choć wcale tak nie jest.
- Haha. Nasz, wsumie nie nasz, Misio Logie zaczyna dorastać. Jak tam sprawy intymne, Henderson?
- Zamknij się, Maslow. Jesteś taki głupi, ale nie... Ty po prostu mi zazdrościsz!
- Niby czego? Tej zdziry? Haha, nie rozśmieszaj mnie. Jest z tobą dla sławy i pieniędzy.
- Kłamiesz w żywe oczy.
Nie no! Tego zawiele! Nazywać moją dziewczynę zdzirą.
- Wiesz co, Maslow. Tak ty zazdrościsz mi tego, że jestem szczęśliwy. Pamiętacie? Jak Carlos przedstawił nam Alexe? Było tak samo, tylko James był milszy, bo by stracił przyjaciela! Tak, ty zazdrościsz. I się boisz. Tak, to wyczuwalne! Maslow, zadzierasz z niewłaściwą osobą.
- Haha, naślesz na mnie swoją Veroniczce? Ooo, już się boje, Logan. Nie graj takiego kozaka.
Chwyciłem szklankę z colą. Podeszłem do Jamesa i rozlałem mu cole na głowie.
- Ty idioto!
Mina Maslowa rozśmieszyła nie tylko mnie. Kendall krztusił się ze śmiechu, a PenaVega zwijał się na podłodze. Usiadłem na kanapie i uśmiechnąłem się, a wtedy 24- latek pobiegł do łazienki.
- Nagrabisz sobie - powiedział Kendall.
-  Ma jej nie obrażać.
***
Nagle usłyszałem krzyk, który wyrwał mnie ze snu. Od razu podniosłem się z łóżko-kanapy. Ku moim oczom ukazał się nie kto inny jak James Maslow.
- Kurwa! -krzyknął brunet.
- Jakie miałeś plany, panie Maslow? -spytałem.lWiedziałem, że moje przebudzenie się zniszczyły jego podstępki.
- Ale to nie oznacza końca! - odstawił szklankę z wodą i udał się w stronę swojego łóżka, które znajdowało się za kotarą.
- Oj, Maslow. Numer z ręką i wodą? Nie za stary jesteś na to?
Jednak nie usłyszałem odpowiedzi od bruneta. Walnąłem głową o poduszkę i przykryłem się czymś przypominającym kołdrę. Myślami byłem w LA. W swoim domu. A ona leżała obok.
*Veronica*
O godzinie 8.³² obudził mnie budzik. Taka nie równa godzina, ale okay. Rozejrzałam się po pokoju. Bez niego było tak pusto. Głośno westchnęłam, po czym znowu przykryłam się kołdrą. Zamknęłam oczy. Pierwsza trasa Logana na tak długo. Co ja będę robić? Muszę zrobić sobie plan dnia. Po 30 minutach leżenia swlekłam się z łóżka. Podeszłam do szafy, wyjęłam ubrania i pomaszerowałam do łazienki. Po godzinie ( tak, tak. bardzo dłuuugo) byłam gotowa do życia. Przynajmniej z wyglądu.

Wzięłam z komody telefon i wyszłam z sypialni. Pokierowałam się po schodach do salonu. Usiadłam na kanapie. Zobaczyłam, że ekran telefonu się podświetla.
- Hej kochana! - usłyszałam kobiecy głos.
- Witaj, Alexa - odpowiedziałam.
- No to co? Zakupy?
- Jasne.
- Gotowa?
- Tak, tak. A ty?
- Też, hehe. Wpaść po Ciebie?
- Tak jak byś mogła.
- Mogę. Więc wpadnę za 20 minut, okay?
- Okay.
Rozłączyłam się. Wzięłam torbę i spakowałam do niej rzeczy, potrzebne na zakupy. Czyli portfel z dużą ilością pieniędzy i telefon. Wyszłam na dwór i zamknęłam drzwi. Usiadłam na schodku i rozglądałam się na boki. Gdy w końcu usłyszałam nadjeżdżający samochód PenaVegi wyszłam przed dom. Weszłam do samochodu i przywitałam się z przyjaciółką.
- Do jakiego Centrum? - spytała.
- Nie wiem. Wiesz, że się nie znam.
- Okay.
Po 10 minutach samochód blondynki stanął pod wielkim budynkiem. Dziewczyna wyjęła z półki portfel i wyszła z samochodu. Ja też wyszłam. Skierowałyśmy się do głównego wejścia.
- Hej, uśmiechnij się - usłyszałam za sobą. To nie była Alexa. To był ktoś kogo znam. Przystanęłam i rozejrzałam się. Zobaczyłam uśmiechającego się szeroko, ciemnego blondyna.Kurwa, tylko nie on.
- Lexi, dogonię cię - powiedziałam w stronę dziewczyny, a ta odeszła.
Podeszłam do chłopaka.
- Noo, nie poznajesz starego kolegi? - uśmiechnął się szyderczo.
- Michał, jak mnie znalazłeś? Przecież mogłam być w każdym centrum handlowym, parku.
- Eh, nie ważne. Gdzie Twój kochaś?
- Kochaś? Nie znasz, nie nazywaj.
- Oh, dobra. Twój "chłopak"/
- Ten "chłopak" ma imię.
- Okay. Gdzie Twój Logan?
- W Trasie, a czy to takie ważne..? A po za tym, po co tu przyjechałeś?
- Oh, odegrać się i Cię odzyskać.
- Odzyskać? Byliśmy razem może ze 2 lata temu!
- Oh, i tak będziesz moja. A ten idiota mi w tym nie przeszkodzi.
Prychnęłam tylko i odwróciłam się na pięcie. Pobiegłam szukać blondynki. Znalazłam ją w jednym ze sklepów oglądającą biżuterię. Ale nie mogłam nawet z nią porozmawiać, bo zaczął dzwonić mój telefon. Na szczęście, to Logan. Odeszłam na bok i odebrałam:
- Witaj księżniczko - przywitał mnie jego ciepły głos.
- Hej słońce - uśmiechnęłam się do siebie.
- Co robisz?
- Jestem z Alexą na zakupach.
- Tylko mi pod samochód nie wpadnij.
- Niee, nie mam zamiaru. Już tęsknie.
- Nom, ja też. Dobra, muszę kończyć. Kocham?
- Kocham.
Rozłączyłam się. To nasze "Kocham? Kocham" było ważne. Ponieważ obydwoje uznajemy to słowo za wielkie i ważne. Ja go bardzo kocham, więc używam tego słowa. Schowałam telefon do torebki i wróciłam na shopping z Lexi.
** godzinę później
Nareszcie koniec zakupów. Alexa ogląda jedną bluzkę godzinę. Byłyśmy trochę zmęczone, więc usiadłyśmy przy jakimś stoliku w kawiarni. Zamówiłyśmy lody i kawę. Oczywiście nie obeszło się bez gadania.
- Noo, kochana. Jak tam pomiędzy Tobą a Logim?- spytała.
- Dobrze, a jak ma być?
- Pewnie chcesz już końca tej cholernej trasy?
- Tak, a ty?
- Też. Nie lubię tras.
- Tak, ale ja go zobaczę..
- Jedziesz na koncert?
- Tak, do Polski. Będzie za tydzień. Mam wizytówkę vip..
- Logan jest dla Ciebie taki kochany...
- Tak.. dlatego za nim tęsknie.
Dziewczyna nic nie odpowiedziała, tylko wyjęła telefon i napisała do kogoś sms'a. Ciekawe do kogo.... Wzięłam ostatni łyk swojej kawy. Spojrzałam na blondi, która śmiała się pod nosem.
- Co zrobiłaś? - spytałam.
- Oh, nie ważne. Jeszcze mi kochanie, podziękujesz.
- Hm.. ciekawe co nabroiłaś.
- Haha, no to co. Gdzie teraz idziemy?
- Nie wiem. A gdzie mamy iść?
- Hm... do domu?
- Jak wolisz. Ale do czyjego? - zaśmiała się.
- Ja idę do domu Logana.
- Ale ty wiesz, że to Twój dom?
- Jeszcze nie mogę tego powiedzieć - mruknęłam.
- Oj, weź.  Mogę zanocować?
- Jasne.
** 2 godziny później.
Po naszej pogawędce wpadliśmy do domu Carlexy po ciuchy i do domu Logana. Obejrzałyśmy jakieś filmy. Wieczorem zrobiłyśmy sobie babskie gadki.
- Ej, czemu mówisz, że to mój dom? - w końcu spytałam.
- Bo to wiadome, że będziesz panią Henderson.
- Nie wiadome!
- Oh, przestań. Pasujecie do siebie. Te same nawyki.
- Na przykład?
- Pijecie nadmiar kawy, śpiewacie gdzie popadnie. Wymieniać dalej? Obserwowanie ludzi..
- Okay, okay. Ale to o niczym nie świadczy.
- Ale ogólnie.. bo tak przypadkiem spotkalibyście się na obozie. Od razu przecież między wami zaiskrzyło.
Rzuciłam w nią poduszką, bo ma cholerną racje.
- I w ogóle.. przecież widzę jak się zachowujecie w swoim towarzystwie..to słodkie. Na prawdę.
- Może i masz rację. Że pasujemy, nie to, że słodko.
- Ale jesteście słodcy. Najsłodsza para.
- Może..
- Nie, może ale na pewno! Chodź oglądać nagranie z 1 koncertu. Carlos mi wysłał.
- Okay.
Oglądałam ten filmik. Chciało mi się płakać, bo widziałam, że Logan uszczęśliwia miliony fanek, ale to co usłyszałam na samym końcu.. Po koncercie z backstagu. W sumie z garderoby. Kłótnia pomiędzy Jamesem, a Loganem. Jak Logie mnie bronił. Nie, on jest wspaniały. Ale dokładnie nie zrozumiałam, co mówili. Tylko małą część.
* Następny dzień rano *
Obudził mnie dzwonek telefonu. Był to sms od Logana na , który szybko odpisałam:
- Hej, co to było? - spytała się mnie Alexa.
- Sms..
- Z rana? Od kogo? 
- A od kogo..od listonosza, wiesz..
- Haha, serio?
- Tak, ten listonosz ma na imię Logan i nazywa mnie księżniczką. Tak, listonosz.
- Hahaha.
Nie mogłam już wyleżeć w łóżku, więc wstałam. Wyjęłam z szafy ubranie i pokierowałam się w stronę łazienki. Po 30 minutach, wyszłam.
Blondynka siedziała na łóżku i obserwowała mnie.
- Gdzie idziesz, że się tak wyszykowałaś? 
- Nigdzie? Chce się przejść. Po prostu.
- Idę z Tobą. 
- Spokojnie, przeżyje. Haha.
- Ale jeżeli nie przeżyjesz nie biorę za Ciebie odpowiedzialności!
*****************************************************
No więc jest rozdział 14 :) Mam wenę, ale trudno mi to pisać, bo mam mało czasu. Zbliżają się ferie i powinny się pojawić min. 2 rozdziały :) Eh.. rozdział by się pojawił wcześniej, ale wena przyszła do mnie wraz z nowym rokiem, ale za "niby chamskie" zachowanie, dostałam tymczasową karę na kompa i teraz ona minęła :) 

2 komentarze:

  1. Super rozdział! Fajnie, że Logan broni Veronicę. Co za Michał?! Veronica, lepiej na niego uważaj! No nic. Czekam na nn.
    P.S. Jakbyś miała czas i ochotę, to zapraszam na nowy rozdział:
    domischmidt.blogspot.com
    Pozdrawiam, Domi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Michał? JAKI MICHAŁ? TU NIE MA BYĆ ŻADNEGO MICHAŁA XD
    Alexa jaka kochana xd
    Już czuję ich ból z tras xd
    Czekam! :*
    I zapraszam :)
    http://this-love-is-forbidden.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń